środa, 23 stycznia 2013

Kolor 2013 roku - szmaragdowy




Kolor głębokiej nasyconej zieleni, czyli kolor szmaragdowy będzie kolorem roku 2013.Tak ogłosili styliści amerykańscy i można powoli to dostrzec na wybiegach. Osobiście kocham ten kolor, świetnie sprawdza się jako element garderoby bo fajnie ożywia cały strój. Blisko oka, nałożony jako cień lub kolor kolczyków podbija zieloną tęczówkę. 


Jest bardzo twarzowy będzie pasował zarówno blondynkom jak i brunetkom,  rewelacyjne będzie wyglądał na rudowłosych Paniach. Świetnie komponuje się z innymi kolorami, ale też lubi grać pierwsze skrzypce. Najlepiej wygląda na szlachetnych materiałach jak jedwab, bo przecież kojarzy się z kamieniami szlachetnymi. 

Kolor sprawdzi się na długich lejących sukniach na wielkie wyjście, koktajl lub bal.


http://fashionfinder.asos.com

Super komponuje się ze złotymi dodatkami. 

Kilka z moich rzeczy w tym kolorze zgromadzonych na przestrzeni paru lat.
Szal jak dobrze pamiętam NEXT
Kolczyki no name kupione w Irlandii
Pigment 409 S Emerald Kobo
Plastikowa bransoletka H&M
Kolczyki kwiatki z materiału I am


Kilka tygodni pokazywałam makijaż zielono-pomarańczowy, na którym jestem ubrana w zieloną jedwabną bluzeczkę i kolczyki w takim kolorze http://agnieszkabaczek.blogspot.com/2012/12/makijaze-sylwestrowe-ii.html

A Wy będziecie nosić ten kolor?

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Makijaż na studniówkę/imprezę




Od mojej studniówki minęło już naprawdę dużo czasu ale pomyślałam, że może kogoś zainspiruje.
Dzisiejszy makijaż oka jest naprawdę prosty, do jego wykonania użyłam  jasnego cielistego cienia (np. Sefora porcelain nr 25, byle by był w odcieniu skóry) naniosłam do pod łuk brwiowy i w kąciku oka. Czarną wodoodporną kredką narysowałam kreskę od wewnątrz na górnej powiece, zamknęłam oczy, żeby się odbiła na linii wodnej. 

Czarny i beżowo - złoty cień (niestety lekko pokiereszowany)

Następnie wzięłam beżowo - złoty cień i naniosłam do na środek górnej powieki. Skośnym pędzelkiem (Inglot 17TL) naniosłam czarny matowy cień (Sleek, paletka Storm) wzdłuż linii rzęs, a następnie rozcierałam go do boku i lekko do góry czystym pędzelkiem (MAC 217), powtarzałam kilkakrotnie tą czynność, aż uzyskałam efekt który mi się spodobał. Naniosłam czarny cień na dolna powiekę i go roztarłam.  Zrobiłam kreskę sypkim złotym cieniem z Inglota nr 30 (na mokro) i dodałam białego pigmentu do ciała z Inglota nr 133 w samym kąciku. 






Wytuszowałam rzęsy.
Usta pomalowałam fuksjową  pomadką Rimmel  038 In Vouge.


Użyte kosmetyki



A tutaj zrobiłam dodatkowo kreskę fioletowym cieniem nr 73 z Inglota, również na mokro. W ten sposób można bardzo prosto zmienić makijaż na całkiem inny :-)



niedziela, 13 stycznia 2013

Łupy wyprzedażowe

W tym roku nie zaszalałam bardzo na wyprzedażach. Uzupełniłam  moją garderobę o kilka par rajstop, skarpetek, w getry i body. Jeżeli jakimś cudem Pani ze sklepu  Calzedoni z M1 w Czeladzi przeczyta tę notkę to bardzo ją pozdrawiam. Już dawno nie byłam obsłużona w tak fajny sposób. Jeżeli chodzi o rajstopy to często kupuję je hurtem gdy nadarza się okazja i są fajne promocje (tym razem 50 % off). Wiem wtedy, że za ich pomocą mogę wyczarować nowy zestaw, dodaję inną torebkę, buty lub szal i wyglądam codziennie inaczej. Dodatki naprawdę działają cuda!!


Moja rada dla Pań, które mają zastrzeżenia do swoich nóg, najbezpieczniejszą długością sukienki lub spódnicy jest ta do kolan (tuż nad lub tuż pod - ale zwykle pod) musicie znaleźć swój najcieńszy punkt. Często Panie nie doceniają swoich łydek skupiając się na udach. A łydki mogą być naprawdę wielkim atutem u wielu z Nas. Często nawet pełniejsze panie mają piękne łydki i kostki!!! 
Warto je wtedy eksponować (ołówkowa spódnica, wysoki obcas i fajne rajstopy).

Gdy nie jesteśmy zbyt pewne swoich nóg to fasony, które najbardziej pogrubiają to duże wzory, a już na pewno romby, duże dziurki w kabaretkach, grube mięsiste, bawełniane lub wełniane rajstopy, poprzeczne paseczki (zarezerwowane są tylko dla drobinek, lub wysokich i szczupłych). Z dużych kolorowych rombów (takich jak na swetrach lub kamizelkach dzianinowych) osobiście bym w ogóle zrezygnowała są bardzo ryzykownym wzorem.

Polecam natomiast rajstopy jednolite lub w delikatne wzorki, z koronki.  Dla Pań o grubszych całych nogach dobre będą gładkie rajstopy w nasyconych kolorach: zieleni, śliwki, czekolady, granatu, borda. Szarości, grafit, antracyt - osobiście uwielbiam - zwykle pasują do wielu kolorów i można je nosić zamiast czerni, która przyznajmy jest banalna. 

Nie polecam jaskrawych kolorów zółty, różowy są zarezerwowane dla dziewczynek i młodych nastolatek.
Nie lubię także cielistych rajstop do grubych ubrań i butów.

Czasami nawet gdy nie widać rajstop (pończoch) na pierwszy rzut oka, to gdy ruszamy się lub siadamy są widoczne i warto zadbać aby były spójne z całą stylizacją i sylwetką. 


Z innych moich zdobyczy to dwie książki kupione na promocji w Empiku 1+1.
Tańszą dostałam za darmo.


Kevyn Aucoin "Makijaż sztuka przemiany". Słyszałam o niej dużo dobrego i słusznie. Amerykański makijażysta a książka oryginalnie wydana w latach 90-tych. Musze przyznać, że tylko jeden makijaż uznałabym za przestarzały, a tak cudo!!! Minimalizm w użyciu kosmetyków, zniewalające rezultaty. Warto !!!

Izabela Jabłonowska "Ubierz się stylowo i modnie w uśmiech". Przeczytałam połowę, z częścią się zgadzam, cześć budzi moje wątpliwości. Ogólnie mało zdjęć i przykładów  stylizacji, ale za to dużo treści. Mam mieszane uczucia.  




niedziela, 6 stycznia 2013

O tolerancji..


Oglądałam właśnie filmik na YouTube na kanale cremedelacreme28, mowa była min. o tolerancji i akceptacji. Gosia z tegoż kanału nie należy do najszczuplejszych kobietek ale ma piękną twarz, super włosy i swój własny styl, a przede wszystkim akceptuje i lubi samą siebie. Opowiada o tym jak wraz mężem wyemigrowała do UK, bo tam w porównaniu z Polską czuje się bardziej akceptowana przez społeczeństwo (link do filmiku http://www.youtube.com/watch?v=v3SUjMh410I). To "natchnęło"  mnie do napisania tego posta.

Nigdy nie należałam do szczupłych kobiet, ale nigdy też nie myślałam o tym czy różnię się od innych dziewczyn (może mam zaburzenie myślenia o sobie, w tą inną stronę). Zawsze zadziwia mnie to, jak dziewczyny (najczęściej szczupłe) poświęcają dużo uwagi swojej wadze i mojej też, chyba więcej niż ja sama. Tzn. wyznacznikiem atrakcyjności  i szczęścia dla wielu jest szczupłość, myślą, że jak osiągną ten stan to już wszystko będzie ok. A tak niestety nie jest. Wiadomo, że  jeżeli nasza waga jest w granicach normy i mamy dobre BMI to z pewnością będziemy zdrowsze, niż gdy jest ono za niskie lub za wysokie. Moim zdaniem kilka dodatkowych kg nie szpeci kobiet, często twarz wygląda wtedy ładniej i młodziej (no chyba, że mamy tendencje do 2 podbródka ).

Dla mnie osobiście najważniejsza w wyglądzie jest  właśnie twarz, potem włosy i ubiór. Liczy się też jakość naszego ciała. Co z tego, że ktoś jest chudy ale jego skóra nie ma jędrności i jest poszarzała.  Dla mnie ideałem jest sylwetka kobieca a zarazem wysportowana z delikatnie zarysowanymi mięśniami (trzeba wrócić na siłownie od przyszłego tyg.). Podoba mi się gdy wszystko jest jędrne i sprężyste, ale to wymaga wysiłku i wielogodzinnych treningów. Po latach zaniechania, staram się wrócić do formy. Ćwicząc na siłowni uczę się wytrwałości i cierpliwości. Niestety, już wiem, że to co szybkie i łatwe nie przynosi długotrwałych efektów.

Tak więc kobietki nic na siłę i głowa do góry. Nie dajcie się zwariować. Uśmiech, dobry makijaż i ciuchy dobrane odpowiednio do sylwetki dodadzą Wam pewności siebie. Nie myślcie o tym, że jak schudniecie (lub przytyjecie) to wszystko już będzie dobrze. Nie dręczcie się z tego powodu, jeżeli chcecie schudnąć to postawcie sobie za cel wasze zdrowie. Jeżeli szybko schudniecie to szybko przytyjecie z nawiązką. Wiem, bo bardzo dobrze znam ten scenariusz. Z drugiej strony podziwiam te osoby, których waga zostaje niezmienna przez lata. Chciałabym kiedyś osiągnąć ten stan, ale już wiem, że proces ten przebiega powoli.

Wracając do tolerancyjności.  W tym nowym roku chciałabym abyśmy my kobiety były  milsze dla siebie samych i dla innych pań. Z autopsji wiem, że to my właśnie jesteśmy wredniejsze (niż mężczyźni) w stosunku do siebie nawzajem.
Jako stylistka chciałabym, abyśmy były lepiej ubrane, bardziej kolorowo i unikatowo, nie tak samo jak przyjaciółka czy znajoma.
Chciałabym, aby każda z Was znalazła swój własny niepowtarzalny styl .
Na sam koniec życzę Wam po prostu szczęścia.

Pozdrawiam

Agnieszka Bączek

czwartek, 3 stycznia 2013

Wyprzedaże sezonowe





Tuż przed Świętami zaczął się gorący okres wyprzedaży z sezonu zimowego. Patrząc przez okno  w oddali widzę parking dosyć dużego i popularnego na Śląsku i Zagłębiu centrum handlowego. Mimo niesprzyjającej aury cały zastawiony jest samochodami, to znaczy, że ludzie bardzo intensywnie korzystają z nadarzających się okazji. Tylko czy na pewno są to okazję? Chciałabym podzielić się  kilkoma spostrzeżeniami na ten temat.  Sama bardzo lubię kupować na wyprzedażach, bo nie lubię przepłacać za rzeczy, które czasami nie są warte ceny wyjściowej. Często zastanawiałam się ile w cenie to marka i opakowanie a ile to rzeczywista wartość produktu (projekt, materiał, wykonanie). Jedno jest pewne, często cena na wyprzedaży, to właśnie właściwa cena danego produktu, bez strat dla sprzedającego. 

Nasze polskie wyprzedaże nie są tak ekstremalne jak np. w USA, gdzie jest bardzo dużo fajnych outletów z ubraniami np.TJ Maxx (nasz TK Maxx) czy też Ross, Marshalls oraz wiele innych.  Można w nich znaleźć naprawdę markowe rzeczy  w atrakcyjnych cenach a jeszcze często przy kasie dostajemy dodatkowy upust np. bo dana rzecz jest ostatnia na stanie - bez pytania i upominania się o zniżkę (cudowne jak wiele razy byłam tym zaskoczona przy płaceniu!). Z tamtych czasów mam jeszcze kilka torebek, pasków, super dużą torbę podróżną i wiele innych fajnych rzeczy.  Ach marzy się znowu taka podroż :-)

W naszym kraju niestety jest trochę inaczej. Nie dajmy się złapać na  slogan 50%, 70 % upustu i bądźmy uważni.  Z racji zawodu i zainteresowań, często znam asortyment i kolekcje w sklepach z ubraniami, mam więc porównanie. 
Po pierwsze, czasami cena wcale nie zmienia się w trakcie ogłoszenia wyprzedaży, dotyczy to głównie outletów, trzeba uważać np. podczas nocy wyprzedaży.
Po drugie, wyprzedaż  w Polskich sklepach rzadko dotyczy całego asortymentu, sprawdzajmy metki, taki towar zawsze jest opisany (albo powinien być).
Po trzecie sklepy kombinują i mieszają nowe kolekcje (nie przecenione) ze starymi (przecenionymi) i przy kasie możemy być niemiło zaskoczeni.
Po czwarte, towar przeceniony często jest uszkodzony  i nie podlega zwrotowi.
Po piąte, najcześciej zostają nietypowe rozmiary, albo bardzo małe albo te większe (koleżanka pracująca w sklepie opowiada mi często, jak to w szale zakupowym Panie kupują nie ten rozmiar co trzeba, bo tanio -  potem i tak te rzeczy zalegają w szafie)
Po szóste,  jeżeli jest bardzo dużo egzemplarzy tej samej rzeczy na wyprzedaży, to może być z nią coś nie tak np. jest  źle skrojona.

W sieciówkach, gdzie kolekcje szybko się zmieniają, jest to trochę łatwiejsze do opanowania, bo tam chcą pozbyć się starego zalegającego towaru i bardziej im się opłaca sprzedać go ze zniżka, niż go przechowywać w magazynach.  Z tym, że serie są krótkie i to co bardzo się nam podoba, może być już wyprzedane.

Mimo tych mankamentów bardzo lubię znaleźć coś na wyprzedaży. Szczególnie jeżeli jest to rzecz, która od dawna mi się podobała. Nawołuję tylko do zachowania rozsądku i nie kupowania kolejnej bluzeczki  lub pary spodni bo tanie. Wydaje mi się też, że warto kupować rzeczy upatrzone, które wyjściowo są dużo droższe jak: buty, torebki, płaszcze, perfumy. Sprawdzajmy skład ubrań, jeżeli wykonane są, ze szlachetnych materiałów jak np. jedwab, czysta bawełna, wełna i na dodatek maja super cenę, to na pewno jest okazja.  Będziemy mieć satysfakcje, że zaoszczędziliśmy a rzeczy posłużą nam na długo. 

Życzę miłych zakupów, a jeżeli łapiecie się państwo, że ciągle popełniacie zakupowe błędy, może pora udać się na nie z profesjonalistą :-).
Pozdrawiam
Agnieszka Bączek