wtorek, 17 grudnia 2013

Kolor czy czerń, dylemat każdej kobiety

KupićnieKupić?
Oto pytanie

Będąc na zakupach z klientką, inna niezdecydowana Pani prosiła o radę Panią sprzedawczynie. Pani kupująca była bardzo jasną blondynką o jasnych oczach i porcelanowej skórze. Zastanawiała się pomiędzy czarną a fuksjową sukienką, ja rzuciłam, że fuksja i Pani od razu zdecydowała się na ten kolor. Pani sprzedawczyni spojrzała na mnie z dezaprobatą. Powiedziała, że to zależy na jaką okazję będzie sukienka. Zgadzam się, ale sukienka była dzianinowa, nie bardzo elegancka. Nie widziałam jak leży, ale ja wypowiedziałam się tylko o kolorze. Wiem, że tej pani ten kolor będzie pasował.  Jej typ urody był raczej zimny ale niezbyt intensywny, nie miała zaczerwienień na skórze, wiec myślę, że ten kolor wspaniale kontrastował  z jej jasną skórą. Na pewno pasował jej  bardziej niż czarny. Czarnych kiecek pewnie ma kilka. A kolorowych?  Nie wiem co w końcu wybrała, bo musiałam wyjść ze sklepu. Myślę że ta Pani wiedziała, co chce i pewnie intuicyjne widziała w czym wygląda lepiej, ale te nasze utarte spojrzenie na kolory. Czarny jest dobry, czarny jest uniwersalny. Kocham czarny ale nie kocham szaro-czarnej ulicy, szczególnie zimą. Czarny jest fajny ale nie zawsze i wszędzie. Oczywiście nie namawiam do ubierania się w sposób jarmarczny a z umiarem.

sobota, 7 grudnia 2013

Claudia i Marcin



Z dużym opóźnieniem pragnę podzielić się zdjęciami z sesji, która odbyła się w dolinie dolomitowej w Bytomiu. Miejsce po starych wyrobiskach dolomitu i innych kruszców, podobno srebra.  Myślę, że jest to fajne miejsce na piesze wędrówki i spotkanie trochę natury w wielkiej aglomeracji. Spokój zakłócają niestety wszędobylskie motory i inne hałaśliwe ustrojstwa. Za to słońce nas rozpieszczało w ten dzień, pogoda była rewelacyjna!! Danusia miała koncepcje ostrej trochę niegrzecznej sesji w skórach i ciężkich butach. Ja pomyślałam o tym, ze można jeszcze wykorzystać ostatni skrawek jesieni i zrobić sesje w swetrach, ale żeby nie było zbyt oczywiście wybrałam kolor szaro - srebrny zamiast oklepanych beżo-brązów. Myślę, że dało to super efekt w połączaniu z tłem ziemi w kolorze pomarańczowo-rdzawym.

Fotograf: Danuta Chmielewska
Modelka: Claudia
Model: Marcin
Makijaż i Włosy: Barbara Bonus
Stylizacja: Agnieszka Bączek

wtorek, 12 listopada 2013

Good girls go bad

Czyli "grzeczne dziewczynki" w roli niegrzecznych. Kolejna sesja zdjęciowa zorganizowana w centrum Katowic, oryginalnie miała odbyć się w parze damsko-męskiej, ale ostatecznie wyszło inaczej. Pozowały dwie piękne dziewczyny Edyta i Ola. Miało być na rockowo i trochę niegrzecznie. Na szczęście nie padało ale dziewczyny nieźle zmarzły. Poniżej przedstawiam pierwszą odsłonę sesji. Efekty oceńcie sami.



Fotograf: Danuta Chmielewska 
Modelka: Aleksandra Czarnecka,
Modelka: Edyta Kita,
Styl&make-up: Agnieszka Bączek.


piątek, 4 października 2013

Sesja z Kasią i Danusią


 Sesja zdjęciowa, która zorganizowałyśmy pod koniec września w Katowicach. Po raz drugi zdarzyło mi się pracować zarówno z Danusią jak i z Kasia.

Efekty sesji przerosły moje oczekiwania.
Danusia zdobiła cudowne zdjęcia a Kasia cóż, to istny dynamit, pasują do  niej słowa, gdzie diabeł nie może tam babę pośle. Kasia zawiśnie na kratach lub wejdzie na dach. Jej mimika jest bardzo bogata, to istny kameleon.

Modelka: Kasia Stypa Camaleón
Fotograf : Danuta Chmielewska
Makijaż i Stylizacja: Agnieszka Bączek.
Zdjęcia w wersji kolorowej i czarno białej. Trudno było mi się zdecydować, które zamieścić, wiec pokazuje wszystkie :-)




















środa, 11 września 2013

Ulubione zdjęcia z wakacyjnych sesji:-) cz.1

W okresie wakacyjnym brałam udział w kilku sesjach w dwóch stylizowałam i malowałam w dwóch innych  tylko stylizowałam.

Sesja na plaży na Pogorii. Osobiście nie weszłabym tam do wody, ale wiele osób miało zabawę, sporty wodne, quady, impreza wieczorem, super wakacyjny klimat. No i ten zachód słońca. Przepiękny! Fantastyczne kolory. A sukienka, która należała do modelki idealnie wpasowała się kolorystycznie.



środa, 7 sierpnia 2013

Sesja z Sarą

Jeszcze na początku czerwca odbyła się sesja z Sarą oraz fotografem Mieszko Mrozkiem, z którym współpracuje dosyć często. Oboje powoli wdrażamy się w tym światku modowo-sesjowo-modelkowym.
Ja sama nie będę zbyt często pokazywała swojej twarzy, gdyż smutek spowodowany startą bliskiej osoby odcisnął na niej piętno i nie chce nikogo zasmucać swoją nieszczególną miną.
Dziewczyna z która tym razem współpracowaliśmy jest jeszcze uczennicą i zaczyna swoje kroki w modelingu (zresztą tak jak my). Potencjał ma duży, bardzo dobre wymiary i wzrost ok 180 cm.

Stylizacje to moja twórczość własna, upięte materiały i rzeczy wyciągnięte z szafy.

Pierwsza tura zdjęć odbyła w parku  Pałacu Mieroszewskich w Będzinie:


sobota, 22 czerwca 2013

Zdjęcia z sesji

W ciągu ostatnich tygodni uczestniczyłam w kilku sesjach zdjęciowych. Do których stylizowałam i robiłam makijaż.
Chciałabym pokazać zdjęcia, które mi się najbardziej podobają :-)


Pierwsza  sesja odbyła się w Porcie w Gliwicach, nawet nie wiedziałam,że takie miejsce istnieje, usytuowane jest przy kanale gliwickim  (https://pl.wikipedia.org/wiki/Port_Gliwice).Bardzo fajna ekipa, śliczna i utalentowana modelka Kasia, która znakomici gra ciałem i mimiką.

Modelka: Katarzyna Stypa - http://www.facebook.com/pages/Camale%C3%B3n/226041524202079
Fotograf: Mieszko Mrozek - http://www.maxmodels.pl/fotograf-mieszkom.html
Makijaż i stylizacja Agnieszka Bączek
Sukienka - Tk maxx
Kolczyki Kruk
Pierścionki z Turcji :-)

wtorek, 16 kwietnia 2013

Kilka słów o włosach




Przyznam szczerze, że włosy są dla mnie bardzo ważnym elementem wizerunku. W przeciwieństwie do wielu stylistek, które uważają, że dobrze jest nosić krótkie fryzury, bo dodają pazura, wyrazistości i siły,  uważam, że warto nosić długie włosy, tak długo jak tylko pozwala na to ich stan i kondycja. Oczywiście jest kilka warunków mówiących o tym, że długość do pasa pasuje nastolatkom, półdługie tak do łopatek do 40, a powyżej 40 nie powinny dotykać ramion (wyjątek, gdy są z przodu wycieniowane, z tyłu mogą być długie). No ale przecież mówi się, że dzisiejsza „40 to tak jak kiedyś 30” :-). 
Uważam, że powinniśmy podkreślać to co mamy najlepsze,  a jeżeli są nimi gładkie i lśniące oraz gęste włosy, róbmy tak. Osobiście uważam długość do łopatek za optymalną, elegancką i wyrafinowaną.
Pani Grażyna Torbicka jest dobrym przykładem na to, że w długie włosy dodają młodzieńczości.

Źródło internet

Zasady ułatwiają życie, ale przede wszystkim trzeba się kierować poczuciem estetyki. Prawda jest taka, że niektórym twarzom szczególnie kwadratowym  ładnie jest w krótkich fryzurkach.  Łagodzi wtedy to rysy twarzy i odwraca uwagę od mocnej szczeki.  Sęk w tym by  długo wyglądać młodo, trzeba zachować jak największą naturalność w kolorze włosów i fryzurze. Spójrzmy na zdjęcia starszych osób, mam lub babć jak miały 30 lat wyglądały dużo poważniej, właśnie przez to, że miały wyczesane i wystylizowane fryzury. Postarza również zaniedbanie, złe obcięcie, kilka kolorów na głowie, jak u skunksa. Niestety jeszcze dalej się to zdarza. Nie mogę patrzeć na niektóre kobietki, ładne i zgrabne z takim czymś na głowie, wyglądają na rozmyte i zmęczone, a do tego w szaro-burych lub czarnych ubraniach. Kolory działają cuda, ale dobrze dobrane do naszego typu urody i temperamentu. Ja zawsze wyglądam dobrze  w ubraniach  granatowo- niebieskich a najlepiej w dżinsowym niebieskim. Jak mam zły dzień, jestem zmęczona lub smutna ten kolor pomaga mi to ukryć.    Rudy (czerwony)  kolor włosów, uznawany przez część Polek za dodający siły, często robi nam krzywdę. Młode dziewczyny jeszcze tego nie znają ale fatalnie ( wręcz strasznie ) wygląda na nich  siwy odrost. Inna sprawa to, że  ten kolor wydobywa każdą niedoskonałość cery a my Polki z tendencją do pękających naczynek same prosimy o krytykę (dobry podkład to wtedy podstawa, dorzuciłabym jeszcze korektor).  Myślę, że wiele Pań tak przyzwyczaiło się do swojego wizerunku, że nie zdają sobie sprawy, że wyglądają po prostu źle. Przez lata chodzą do tej samej fryzjerki, która robi im to co zawsze od x lat. Znajomy który przyjechał z Turcji zapytał z przerażeniem w oczach czemu większość pań po 50 ma krótkie włosy i są tak bardzo zmęczone i zaniedbane, wyglądają na swoje babcie. Może pora to zmienić?! 

sobota, 6 kwietnia 2013

Spontaniczna mini sesja z udziałem przyjaciółki




Tydzień przed świętami wpadła do Polski moja przyjaciółka, która mieszka w Wielkiej Brytanii.  Zapracowana mama dwójki ślicznych dziewczynek. Tym razem bez nich, wiec mogłyśmy pójść na zakupy.
Magda, jeśli mogę o tym powiedzieć, ma dobre oko do wynajdywania perełek ciuchowych, ale czasami  ma problem z zestawianiem tego  i z doborem dodatków. A dlatego, że jest zapracowana to ja i jej siostra (też moja przyjaciółka)  czasami pomagamy jej w doborze fajnych zestawów i mówimy jak ma co z czym nosić. Obie sukienki na zdjęciach wypatrzyłyśmy w Solarze na przecenach, zieloną sukienko-tunikę Aga, a ja czerwoną sukienkę z jerseyu (mam słabość do kiecek z tego materiału). Granatowe rajstopy  w zielone groszki wpadły nam w oko na wystawie w Calzedoni, od razu pomyślałyśmy, że będą super wyglądały z obiema sukienkami. Magda miała to tylko zaaprobować. I tak Było :-).

W dniu wylotu zrobiłam jej makijaż i mini sesje  w nowych zestawach. Mam nadzieje, że się podoba, my miałyśmy FUN (zdjęcia z tej sekcji pozostaną prywatne ;-))




sobota, 23 lutego 2013

Podkłady - subiektywne opinie


Witam Państwa, jakiś czas temu w Rossmannie była promocja na podkłady, skuszona ceną kupiłam dwa Bourjois 123 Perfect w kolorze 52 Vanilla oraz Astor Skin Match w kolorze 100 Ivory. 

Na wstępie muszę napisać kilka słów o mojej cerze, która jest bardzo jasna, nie porcelanowa bardziej mleczna, mam piegi i zaczerwienienia na policzkach oraz  sińce pod oczami, rzadko mam wypryski bo skóra jest raczej sucha (znormalizowana bo zawsze używam kremów nawilżających pod podkład).
Moim ulubionym podkładem do tej pory był Chanel Pro Lumiere nr 10  (kupiony w Anglii), miał doskonałe krycie, maskował wszelkie zaczerwienienia i skóra była rozświetlona jakby promieniała wewnętrznym blaskiem. Kochałam ten podkład, ale niestety go wycofali i szukam jego następcy.




Nie wiem czy wiecie ale Chanel i Bourjois należą do tego samego koncernu i mają zbliżone produkty, np. wypiekane róże, które są prawie identyczne.  
Na YouTube krąży opinia, że odpowiednikiem Pro Lumiere jest Healty Mix, ale ten klasyczny. Niestety nie miałam szans go wypróbować, bo albo nie ma mojego koloru albo usłyszałam w Superpharm, że go wycofują.

Za to od kilku miesięcy używam podkładu z Bourjois Healty mix Serum w kolorze 52 Vanilla i jestem z niego zadowolona, ma doskonały kolor zlewający się z kolorem mojej skóry, nawilża ją.  Krycie ma średnie  a do wyprysków konieczny jest korektor, ale jak wspomniałam rzadko mam z tym problemy. Najbardziej mi zależy na tym aby mój podkład zakrywał zaczerwienienia na policzkach i wyrównywał koloryt skóry, fajnie jest jeżeli sińce pod oczami są również zakryte, piegi mogą być widoczne (w zimę oczywiście blakną). Niestety nie rozświetla skóry tak jak Chanel, ale dobrze ją nawilżą i napina, daje ukojenie.




Podkład Bourjois 123 Perfect, co ja mogę napisać  o tym podkładzie? Według producenta ma zakrywać:
1 żółte pigmenty - cienie pod oczami,
2 fioletowe pigmenty- przebarwienia, piegi
3 zielone pigmenty- zaczerwienienia.
I co on robi? Dla mnie nic szczególnego.
Kolor niby taki sam jak Healty Mix serum a jest o ton ciemniejszy jakby żółtawy, źle się rozprowadza, pozostawia smugi jeżeli się go nie rozetrze szybko. A na dodatek tak jakby się rozwarstwia i zostawia białawy pył? na palcach (często używam ich  do nakładania podkładu), i na ustach. Myślałam, ze to wina kremu ale próbowałam z kilkoma i to samo.  Może to nie jest odpowiedni podkład dla mojej suchej skóry, ale aż strach go wypróbować na kimś innym.
Mam wrażenie, że cały jasny pigment został na dłoni a to co na twarzy, było w dużo ciemniejszy kolorze.


Astor Skin Match w kolorze 100 Ivory. Dobry podkład, ale znowu problem z kolorem ivory  najjaśniejszym w palecie (ale znowu nie tak jasnym, żółtawym bo koloru kości słoniowej ) jak go dobrze rozprowadzę to się zlewa dobrze, ale co mają powiedzieć osoby z  jaśniejszą skórą od mojej? Dobrze napina, ma średnie krycie do mocnego. Zapach intensywny (dla mnie zbyt mocny). Ogólnie dobry ale nie doskonały w moim subiektywnym odczuciu. Podkład jak wiele innych.,

Podobne odczucia miałam po podkładzie AA -oceanic, aa make up, jedwabisty podkład rozświetlając- fajny i tani, mankamentem jest to, że najjaśniejszy jest  za ciemny - mała paleta kolorystyczna. Podsumowując dobry do suchej, opalonej skóry, dobrze napina (nawilża)  i rozświetla cerę.

Podsumowując. Nie jest łatwo dobrać dobry podkład w jasnym odcieniu do suchej skóry. Dla mnie podstawą jest aby podkład wyrównywał koloryt, napinał (nie ściągał)  i rozświetlał skórę, ale bez tworzenia efektu maski. Ma mieć miły niezbyt intensywny zapach, po którym nie boli głowa. Niby niewiele, ale...
Pozdrawiam
Agnieszka



wtorek, 5 lutego 2013

Makijaż dzienny i wieczorowy dla brunetki o brązowych oczach



W Weekend malowałam młodą studentkę Kasię. Kasia chciała abym jej pokazała jaki makijaż dzienny by jej pasował. Chciała aby oczy były dosyć wyraziste a usta aby pozostały neutralne. Potem przekształciłyśmy ten makijaż w wersję wieczorową. Kasia nie boi się eksperymentować więc nie była trudną klientką. To sama przyjemność robić makijaż takiej osobie. Pierwsza wersja makijażu nadaje się na uczelnie, na wyjście do sklepu, lub na kawę z przyjaciółkami. Drugi makijaż jest doskonały na większe wyjścia, na imprezę (tylko może nie wtedy gdy dużo jemy, bo trzeba by poprawiać usta co jakiś czas).

Nie zrobiłam niestety zdjęcia przed, ale ogólnie Kasia ma suchą skórę  skłonną do podrażnień. Nie miała nałożonego wcześniej makijażu więc oczyściłam jej skórę nawilżającym  tonikiem AA Prestige oraz użyłam kremu nawilżająco-matującego również a AA Prestige. 


























Na skórę naniosłam Podkład Revlon PhotoReady i wymieszałam dwa odcienie 003 Shell i 004 Nude w proporcji 1:1, skórę zmatowiłam lekko przy użyciu pudru transparentnego z Kryolan TL9. Nie zależało mi na mocnym kryciu, bo podobają mi się piegi Kasi i chciałam aby dalej były widoczne. Na policzki nałożyłam Bronzer z Lavertu Ziemia Egipska nr 3 oraz mieszankę różów z Kryolan Love i 081 oba w odcieniu różu, na szczyty kości policzkowych, na łuk brwiowy i na łuk kupidyna nałożyłam rozświetlacz z Sephory rose.pink.



Makijaż dzienny:




























Oczy obrysowałam fioletową kredką z Sephory 03 Purple, wewnętrzny kącik pomalowałam cieniem z Inglota 397 (taki trochę łososiowy kolor), na środek nałożyłam cień z Inglota 144 shine (różowo - różany ze srebrnymi drobinami) a kącik zewnętrzny przyciemniłam kolorem bordowo-brązowym z paletki Storm Sleek. Na linii wodnej użyłam Max Factor Khol Pencil 090 Natural Glaze (cielista). Czarny tusz do rzęs Oriflame Wonder Lash Intense black.  




Usta najpierw nawilżyłam przy użyciu Lip Conditioner z MAC następnie obrysowałam je konturówką z MAC Dervish (dosyć uniwersalny kolor w tonacji różowo - beżowej) na usta poszła pomadka z Kryolan nr LF303 również w lekko różanym kolorze.





Makijaż wieczorowy:





Makijaż dzienny prosto przekształciłam w makijaż wieczorowy. 
Kącik wewnętrzny przyciemniłam śliwkowym cieniem z Sephory (duża czarna paletka dla zielonych oczu razem z opisem krok po kroku jak wykonać makijaż). Na linii wodnej użyłam czarnej kredki z Inglota aby nadać wyrazistości spojrzeniu, ale jeszcze mi czegoś brakowała więc na górnej powiece narysowałam kreskę wzdłuż linii rzęs i lekko ją roztarłam.



Usta pomalowałam czerwoną szminką Maybelline Moisture Extreme Lipstick Passion Red 535. Trzeba uważać bo lubi się przemieszczać. 




Mam nadzieje, że się podobało :-)





środa, 23 stycznia 2013

Kolor 2013 roku - szmaragdowy




Kolor głębokiej nasyconej zieleni, czyli kolor szmaragdowy będzie kolorem roku 2013.Tak ogłosili styliści amerykańscy i można powoli to dostrzec na wybiegach. Osobiście kocham ten kolor, świetnie sprawdza się jako element garderoby bo fajnie ożywia cały strój. Blisko oka, nałożony jako cień lub kolor kolczyków podbija zieloną tęczówkę. 


Jest bardzo twarzowy będzie pasował zarówno blondynkom jak i brunetkom,  rewelacyjne będzie wyglądał na rudowłosych Paniach. Świetnie komponuje się z innymi kolorami, ale też lubi grać pierwsze skrzypce. Najlepiej wygląda na szlachetnych materiałach jak jedwab, bo przecież kojarzy się z kamieniami szlachetnymi. 

Kolor sprawdzi się na długich lejących sukniach na wielkie wyjście, koktajl lub bal.


http://fashionfinder.asos.com

Super komponuje się ze złotymi dodatkami. 

Kilka z moich rzeczy w tym kolorze zgromadzonych na przestrzeni paru lat.
Szal jak dobrze pamiętam NEXT
Kolczyki no name kupione w Irlandii
Pigment 409 S Emerald Kobo
Plastikowa bransoletka H&M
Kolczyki kwiatki z materiału I am


Kilka tygodni pokazywałam makijaż zielono-pomarańczowy, na którym jestem ubrana w zieloną jedwabną bluzeczkę i kolczyki w takim kolorze http://agnieszkabaczek.blogspot.com/2012/12/makijaze-sylwestrowe-ii.html

A Wy będziecie nosić ten kolor?

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Makijaż na studniówkę/imprezę




Od mojej studniówki minęło już naprawdę dużo czasu ale pomyślałam, że może kogoś zainspiruje.
Dzisiejszy makijaż oka jest naprawdę prosty, do jego wykonania użyłam  jasnego cielistego cienia (np. Sefora porcelain nr 25, byle by był w odcieniu skóry) naniosłam do pod łuk brwiowy i w kąciku oka. Czarną wodoodporną kredką narysowałam kreskę od wewnątrz na górnej powiece, zamknęłam oczy, żeby się odbiła na linii wodnej. 

Czarny i beżowo - złoty cień (niestety lekko pokiereszowany)

Następnie wzięłam beżowo - złoty cień i naniosłam do na środek górnej powieki. Skośnym pędzelkiem (Inglot 17TL) naniosłam czarny matowy cień (Sleek, paletka Storm) wzdłuż linii rzęs, a następnie rozcierałam go do boku i lekko do góry czystym pędzelkiem (MAC 217), powtarzałam kilkakrotnie tą czynność, aż uzyskałam efekt który mi się spodobał. Naniosłam czarny cień na dolna powiekę i go roztarłam.  Zrobiłam kreskę sypkim złotym cieniem z Inglota nr 30 (na mokro) i dodałam białego pigmentu do ciała z Inglota nr 133 w samym kąciku. 






Wytuszowałam rzęsy.
Usta pomalowałam fuksjową  pomadką Rimmel  038 In Vouge.


Użyte kosmetyki



A tutaj zrobiłam dodatkowo kreskę fioletowym cieniem nr 73 z Inglota, również na mokro. W ten sposób można bardzo prosto zmienić makijaż na całkiem inny :-)



niedziela, 13 stycznia 2013

Łupy wyprzedażowe

W tym roku nie zaszalałam bardzo na wyprzedażach. Uzupełniłam  moją garderobę o kilka par rajstop, skarpetek, w getry i body. Jeżeli jakimś cudem Pani ze sklepu  Calzedoni z M1 w Czeladzi przeczyta tę notkę to bardzo ją pozdrawiam. Już dawno nie byłam obsłużona w tak fajny sposób. Jeżeli chodzi o rajstopy to często kupuję je hurtem gdy nadarza się okazja i są fajne promocje (tym razem 50 % off). Wiem wtedy, że za ich pomocą mogę wyczarować nowy zestaw, dodaję inną torebkę, buty lub szal i wyglądam codziennie inaczej. Dodatki naprawdę działają cuda!!


Moja rada dla Pań, które mają zastrzeżenia do swoich nóg, najbezpieczniejszą długością sukienki lub spódnicy jest ta do kolan (tuż nad lub tuż pod - ale zwykle pod) musicie znaleźć swój najcieńszy punkt. Często Panie nie doceniają swoich łydek skupiając się na udach. A łydki mogą być naprawdę wielkim atutem u wielu z Nas. Często nawet pełniejsze panie mają piękne łydki i kostki!!! 
Warto je wtedy eksponować (ołówkowa spódnica, wysoki obcas i fajne rajstopy).

Gdy nie jesteśmy zbyt pewne swoich nóg to fasony, które najbardziej pogrubiają to duże wzory, a już na pewno romby, duże dziurki w kabaretkach, grube mięsiste, bawełniane lub wełniane rajstopy, poprzeczne paseczki (zarezerwowane są tylko dla drobinek, lub wysokich i szczupłych). Z dużych kolorowych rombów (takich jak na swetrach lub kamizelkach dzianinowych) osobiście bym w ogóle zrezygnowała są bardzo ryzykownym wzorem.

Polecam natomiast rajstopy jednolite lub w delikatne wzorki, z koronki.  Dla Pań o grubszych całych nogach dobre będą gładkie rajstopy w nasyconych kolorach: zieleni, śliwki, czekolady, granatu, borda. Szarości, grafit, antracyt - osobiście uwielbiam - zwykle pasują do wielu kolorów i można je nosić zamiast czerni, która przyznajmy jest banalna. 

Nie polecam jaskrawych kolorów zółty, różowy są zarezerwowane dla dziewczynek i młodych nastolatek.
Nie lubię także cielistych rajstop do grubych ubrań i butów.

Czasami nawet gdy nie widać rajstop (pończoch) na pierwszy rzut oka, to gdy ruszamy się lub siadamy są widoczne i warto zadbać aby były spójne z całą stylizacją i sylwetką. 


Z innych moich zdobyczy to dwie książki kupione na promocji w Empiku 1+1.
Tańszą dostałam za darmo.


Kevyn Aucoin "Makijaż sztuka przemiany". Słyszałam o niej dużo dobrego i słusznie. Amerykański makijażysta a książka oryginalnie wydana w latach 90-tych. Musze przyznać, że tylko jeden makijaż uznałabym za przestarzały, a tak cudo!!! Minimalizm w użyciu kosmetyków, zniewalające rezultaty. Warto !!!

Izabela Jabłonowska "Ubierz się stylowo i modnie w uśmiech". Przeczytałam połowę, z częścią się zgadzam, cześć budzi moje wątpliwości. Ogólnie mało zdjęć i przykładów  stylizacji, ale za to dużo treści. Mam mieszane uczucia.  




niedziela, 6 stycznia 2013

O tolerancji..


Oglądałam właśnie filmik na YouTube na kanale cremedelacreme28, mowa była min. o tolerancji i akceptacji. Gosia z tegoż kanału nie należy do najszczuplejszych kobietek ale ma piękną twarz, super włosy i swój własny styl, a przede wszystkim akceptuje i lubi samą siebie. Opowiada o tym jak wraz mężem wyemigrowała do UK, bo tam w porównaniu z Polską czuje się bardziej akceptowana przez społeczeństwo (link do filmiku http://www.youtube.com/watch?v=v3SUjMh410I). To "natchnęło"  mnie do napisania tego posta.

Nigdy nie należałam do szczupłych kobiet, ale nigdy też nie myślałam o tym czy różnię się od innych dziewczyn (może mam zaburzenie myślenia o sobie, w tą inną stronę). Zawsze zadziwia mnie to, jak dziewczyny (najczęściej szczupłe) poświęcają dużo uwagi swojej wadze i mojej też, chyba więcej niż ja sama. Tzn. wyznacznikiem atrakcyjności  i szczęścia dla wielu jest szczupłość, myślą, że jak osiągną ten stan to już wszystko będzie ok. A tak niestety nie jest. Wiadomo, że  jeżeli nasza waga jest w granicach normy i mamy dobre BMI to z pewnością będziemy zdrowsze, niż gdy jest ono za niskie lub za wysokie. Moim zdaniem kilka dodatkowych kg nie szpeci kobiet, często twarz wygląda wtedy ładniej i młodziej (no chyba, że mamy tendencje do 2 podbródka ).

Dla mnie osobiście najważniejsza w wyglądzie jest  właśnie twarz, potem włosy i ubiór. Liczy się też jakość naszego ciała. Co z tego, że ktoś jest chudy ale jego skóra nie ma jędrności i jest poszarzała.  Dla mnie ideałem jest sylwetka kobieca a zarazem wysportowana z delikatnie zarysowanymi mięśniami (trzeba wrócić na siłownie od przyszłego tyg.). Podoba mi się gdy wszystko jest jędrne i sprężyste, ale to wymaga wysiłku i wielogodzinnych treningów. Po latach zaniechania, staram się wrócić do formy. Ćwicząc na siłowni uczę się wytrwałości i cierpliwości. Niestety, już wiem, że to co szybkie i łatwe nie przynosi długotrwałych efektów.

Tak więc kobietki nic na siłę i głowa do góry. Nie dajcie się zwariować. Uśmiech, dobry makijaż i ciuchy dobrane odpowiednio do sylwetki dodadzą Wam pewności siebie. Nie myślcie o tym, że jak schudniecie (lub przytyjecie) to wszystko już będzie dobrze. Nie dręczcie się z tego powodu, jeżeli chcecie schudnąć to postawcie sobie za cel wasze zdrowie. Jeżeli szybko schudniecie to szybko przytyjecie z nawiązką. Wiem, bo bardzo dobrze znam ten scenariusz. Z drugiej strony podziwiam te osoby, których waga zostaje niezmienna przez lata. Chciałabym kiedyś osiągnąć ten stan, ale już wiem, że proces ten przebiega powoli.

Wracając do tolerancyjności.  W tym nowym roku chciałabym abyśmy my kobiety były  milsze dla siebie samych i dla innych pań. Z autopsji wiem, że to my właśnie jesteśmy wredniejsze (niż mężczyźni) w stosunku do siebie nawzajem.
Jako stylistka chciałabym, abyśmy były lepiej ubrane, bardziej kolorowo i unikatowo, nie tak samo jak przyjaciółka czy znajoma.
Chciałabym, aby każda z Was znalazła swój własny niepowtarzalny styl .
Na sam koniec życzę Wam po prostu szczęścia.

Pozdrawiam

Agnieszka Bączek

czwartek, 3 stycznia 2013

Wyprzedaże sezonowe





Tuż przed Świętami zaczął się gorący okres wyprzedaży z sezonu zimowego. Patrząc przez okno  w oddali widzę parking dosyć dużego i popularnego na Śląsku i Zagłębiu centrum handlowego. Mimo niesprzyjającej aury cały zastawiony jest samochodami, to znaczy, że ludzie bardzo intensywnie korzystają z nadarzających się okazji. Tylko czy na pewno są to okazję? Chciałabym podzielić się  kilkoma spostrzeżeniami na ten temat.  Sama bardzo lubię kupować na wyprzedażach, bo nie lubię przepłacać za rzeczy, które czasami nie są warte ceny wyjściowej. Często zastanawiałam się ile w cenie to marka i opakowanie a ile to rzeczywista wartość produktu (projekt, materiał, wykonanie). Jedno jest pewne, często cena na wyprzedaży, to właśnie właściwa cena danego produktu, bez strat dla sprzedającego. 

Nasze polskie wyprzedaże nie są tak ekstremalne jak np. w USA, gdzie jest bardzo dużo fajnych outletów z ubraniami np.TJ Maxx (nasz TK Maxx) czy też Ross, Marshalls oraz wiele innych.  Można w nich znaleźć naprawdę markowe rzeczy  w atrakcyjnych cenach a jeszcze często przy kasie dostajemy dodatkowy upust np. bo dana rzecz jest ostatnia na stanie - bez pytania i upominania się o zniżkę (cudowne jak wiele razy byłam tym zaskoczona przy płaceniu!). Z tamtych czasów mam jeszcze kilka torebek, pasków, super dużą torbę podróżną i wiele innych fajnych rzeczy.  Ach marzy się znowu taka podroż :-)

W naszym kraju niestety jest trochę inaczej. Nie dajmy się złapać na  slogan 50%, 70 % upustu i bądźmy uważni.  Z racji zawodu i zainteresowań, często znam asortyment i kolekcje w sklepach z ubraniami, mam więc porównanie. 
Po pierwsze, czasami cena wcale nie zmienia się w trakcie ogłoszenia wyprzedaży, dotyczy to głównie outletów, trzeba uważać np. podczas nocy wyprzedaży.
Po drugie, wyprzedaż  w Polskich sklepach rzadko dotyczy całego asortymentu, sprawdzajmy metki, taki towar zawsze jest opisany (albo powinien być).
Po trzecie sklepy kombinują i mieszają nowe kolekcje (nie przecenione) ze starymi (przecenionymi) i przy kasie możemy być niemiło zaskoczeni.
Po czwarte, towar przeceniony często jest uszkodzony  i nie podlega zwrotowi.
Po piąte, najcześciej zostają nietypowe rozmiary, albo bardzo małe albo te większe (koleżanka pracująca w sklepie opowiada mi często, jak to w szale zakupowym Panie kupują nie ten rozmiar co trzeba, bo tanio -  potem i tak te rzeczy zalegają w szafie)
Po szóste,  jeżeli jest bardzo dużo egzemplarzy tej samej rzeczy na wyprzedaży, to może być z nią coś nie tak np. jest  źle skrojona.

W sieciówkach, gdzie kolekcje szybko się zmieniają, jest to trochę łatwiejsze do opanowania, bo tam chcą pozbyć się starego zalegającego towaru i bardziej im się opłaca sprzedać go ze zniżka, niż go przechowywać w magazynach.  Z tym, że serie są krótkie i to co bardzo się nam podoba, może być już wyprzedane.

Mimo tych mankamentów bardzo lubię znaleźć coś na wyprzedaży. Szczególnie jeżeli jest to rzecz, która od dawna mi się podobała. Nawołuję tylko do zachowania rozsądku i nie kupowania kolejnej bluzeczki  lub pary spodni bo tanie. Wydaje mi się też, że warto kupować rzeczy upatrzone, które wyjściowo są dużo droższe jak: buty, torebki, płaszcze, perfumy. Sprawdzajmy skład ubrań, jeżeli wykonane są, ze szlachetnych materiałów jak np. jedwab, czysta bawełna, wełna i na dodatek maja super cenę, to na pewno jest okazja.  Będziemy mieć satysfakcje, że zaoszczędziliśmy a rzeczy posłużą nam na długo. 

Życzę miłych zakupów, a jeżeli łapiecie się państwo, że ciągle popełniacie zakupowe błędy, może pora udać się na nie z profesjonalistą :-).
Pozdrawiam
Agnieszka Bączek